środa, 8 lipiec 2009

U dziadziusia. Pszczółka.

We wtorek matka moja pojechała na zakupy do Koszałkowa, a ja przy okazji skorzystałam na tym i cały dzień spędziłam u dziadziusia Adama. A u dziadka jak u dziadka zabawa na całego. Ani chwili wytchnienia! Dziadziuś przygotował mi pszczółki!

Let's have fun!!


video

PS. Nie pytajcie dlaczego pszczółki. Sama nie wiem ;)

;*

poniedziałek, 6 lipiec 2009

Zapraszam na lo-la

Zapraszam wszystkich na lo-la!!

Uśmiech proszę!



:*

Ola .. chlup.. chlup i inne historie.

Godzina 17 wybiła. Rodzice po robocie i co robimy? Jedziemy nad jezioro! Obowiązkowo! Nie pada więc trzeba skorzystać!





Pochlupaliśmy się troszkę i pojechaliśmy w odwiedziny do O-la {Oliwiera}.

Najpierw porysowaliśmy sobie troszkę przy herbatce...





Troszkę pogadałam z mamą O-la



Nareszcie słonko zaszło, więc zabralismy się do roboty ;)

Biedne kwiatki przecież podlać trzeba ;)











A na koniec zasłuzony odpoczynek ;) O-la włączył baję. Wybraliśmy sobie po misiu i... odpoczywamy ;)



Hahahaha

:*

Kreda.

Mama kupiła mi kredę. Dawno temu. Jeszcze wakacji nie było. Wyszłam na dwór porysować sobie. Klaudia była oczywiście cały czas ze mną. W pewnym momencie nie wiem skąd- znalazły się koło nas wszystkie dzieciaki z podwórka. Zabawa była przednia!

I teraz anegdotka ;)

Dzwoni do nas ostatnio domofon:

- Dzień dobry, czy wyjdzie kreda?

- Słucham?

- Wyjdzie kreda?

- Kreda?

- Tak kreda! Wyjdzie?

Tak to jest z tymi dzieciakami u nas na blokowisku ;)














piątek, 3 lipiec 2009

Mała syrenka.

Wczoraj mieliśmy wspaniały dzień. Ale wiecie co. Bez fotek nie relacja. Wieczorkiem się postaram Wam wszystko opowiedzieć.

Buziaki

czwartek, 2 lipiec 2009

Grzybiara.

Kolejny dzień lata za nami.

Kolejny z tych co to do 17 upał po 17 burza. Nie poddaliśmy się jednak. Rodzina moja wiadomo... Do średnio normalnych należy.. Przed 20 jak już nie padało postanowiliśmy pojechać na spacer.. Do lasu.. Matka w sandałkach, bo jakże byłoby inaczej.

Spacer to spacer...

W lesie stwierdziliśmy, że może sprawdzimy, czy są grzyby... I były.. a matka w sandałkach...

Bilans:

Grzybobranie - 15 min
Matka- 2 kleszcze
Tatik- 2 kleszcze
Ja- żadnego póki co ;)

I najwazniejsze- pół wiaderka kurek i podgrzybków ;)

Dziś podobno ma nie padać więc moze wreszcie nareszcie uda mi się wykąpać w jeziorze!!

środa, 1 lipiec 2009

Ma-ma lo-la oć!

Świetną mamy pogodę ostatnimi czasy. Nie są to co prawda powiodzie jak w południowej Polsce, ale jest średnio fajnie. W dzień słońce, skwar i totalna zaducha, a od 17 jak juz rodzice mają dla mnie czas to ulewy i burze. Tak juz któryś dzień z rzędu.

Wczoraj tatik zabrał nam auto i pojechał na trening do Koszałkowa. W domu z mamą przewalałysmy się z kąta w kąt, az wpadłam na genialny wręcz pomysł!

- Ma-ma lo-la oć!

Matka moja pomyślała chwilę, po czym pożyczyłyśmy furę od dziadka Leona i pojechałyśmy na lody. Lodziarnia na szczęście po 18 czynna była jeszcze, więc kupiłyśmy sobie lody i przez godzinę siedziałyśmy w samochodzie pod lodziarnią, jedząc lody i plotkując... a deszcz padał i padał... pioruny waliły dookoła.

Ale była zabawa! (tym większa, ze u dziadka w aucie fotelik mama montuje zawsze obok siebie z przodu!!! a nie jak u nas z tyłu!!!)

Buziaki ;*

niedziela, 28 czerwiec 2009

Go-głąb.

-Mama pac!

- Gdzie mam spojrzeć?

- Go-głąb!

- Słucham?

- Go-głąb o tam!

Matkę zamurowało, bo całe życie był pak (ptak), a tu ni z gruszki ni z pietruszki gołąb się pojawił..

;)

Dawno nas nie było.

Jak to się stało, że mamy na blogu takie zaległości? Sama nie wiem. Matka co prawda roboty ma troszkę więcej, ale bez przesady.. To się chyba prokrastynacja nazywa. Nie wiecie co to takiego ot proszę - inaczej mówiąc syndrom studenta. Matka zasypia ze mną na luzaku o 21.30. Najpierw czytamy baje, które ja sama wybieram, ciotka Justyna śpiewa nam kołysanki (Puchowe kołysanki- serdecznie polecam!)- juz wtedy atmosfera jest troszkę senna.. potem gasimy światło, smyranko po plecach i wtedy już odpływam, a matka ze mną! Na moim mini łózeczku! Tzn łóżko jest całkiem wielkie, ale nie jak się ma 178 cm wzrostu ;)

Mamy mnóstwo zaległości. Trzeba będzie się zabrać za aktualizację. Ile ja gadam już!!! Hohoho..

Do szybkiego.

Buzia

sobota, 13 czerwiec 2009

Ciastolina c.d.

W domu na ciastolinę odruch wymiotny mam. U dziadków za to to już zupełnie co innego!





































Teraz to ja dopiero odkrywam pasję!!

;*