Matylda dorwała gdzieś z szafki drobniaki. Przlicza, wrzuca do skarbonki i wyciąga. W pewnym momencie przychodzi do matki i mówi:
- Mama plosię pieniążki! Dwanaście!
Matka na to:
- Dwanaście? Przeliczyłaś?
Matylda:
-Tak
Matka bierze więc i liczy (sztuki, nie nominały):
- jeden, dwa,... dziesięć, jedynaście, dwanaście!
Zgadła czy przeliczyła naprawdę?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bardzo Wielki Czyn. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bardzo Wielki Czyn. Pokaż wszystkie posty
piątek, 26 lutego 2010
środa, 26 sierpnia 2009
Pampersom mówimy PA-PA!
Właściwie już od chyba 3 tyg odzwyczajamy się od pampersów. Tzn inaczej. Od 3 tyg nie noszę juz pampersów. Idzie mi całkiem nieźle, choć czasem się zapomnę, albo nie zdążę. Generalnie teren wokół mojego domu, domu niani i pewnie jeszcze połowa miasta została przeze mnie oznaczona ;)
Na noc jeszcze zakładamy, ale chyba już dziś odpuścimy, bo i tak rano okazuje się, że pampers suchy jest.
Buziole ;*
Na noc jeszcze zakładamy, ale chyba już dziś odpuścimy, bo i tak rano okazuje się, że pampers suchy jest.
Buziole ;*
sobota, 13 czerwca 2009
Ciastolina c.d.
W domu na ciastolinę odruch wymiotny mam. U dziadków za to to już zupełnie co innego!


















Teraz to ja dopiero odkrywam pasję!!
;*
Teraz to ja dopiero odkrywam pasję!!
;*
Etykiety:
Bardzo Ważny Dzień,
Bardzo Wielki Czyn,
Dziadkowie,
Pierwsze..
piątek, 5 czerwca 2009
Mama..Pan...Cy...
Pojechaliśmy nad jezioro. Wysiadam z samochodu i mówię:
- Mama! Pan! Cy! - i pokazuję trzy paluszki.
Matka moja patrzy, a na ławce 3 facetów siedzi...
- Mama! Pan! Cy! - i pokazuję trzy paluszki.
Matka moja patrzy, a na ławce 3 facetów siedzi...
wtorek, 9 grudnia 2008
Idą święta...
idą....
W sobotę nie było nas w domu, ale za to w niedzielę postanowilismy troszkę ogarnąć to całe zamiesznie jakie panuje w naszym domu. Dziecko oczywiście też zostało zaciągnięte do roboty.
Mówię wam jaki ja mam ciężki żywot z tymi rodzicami!
I jeszcze odkurzacz nie chciał się mnie słuchać...
W sobotę nie było nas w domu, ale za to w niedzielę postanowilismy troszkę ogarnąć to całe zamiesznie jakie panuje w naszym domu. Dziecko oczywiście też zostało zaciągnięte do roboty.
Mówię wam jaki ja mam ciężki żywot z tymi rodzicami!
I jeszcze odkurzacz nie chciał się mnie słuchać...





Jak dobrze, że już przynajmniej mamy posprzątane. Nastepne takie porządki tradycyjnie, za rok ;)
I SZYBCIUTKA RIPOSTA DZIADKA ADAMA!!!!!
„Idą święta czyli Wielkie sprzątanie”
Do kolegów, koleżanek
Odkurzany mam poranek
Burczącego smoka
Długa grdyka
Wnet mi paprochy z podłogi połyka
Szczotka z włosiem do kurzyków
Powyciąga je z kącików
Gdy wysoko
Nie sięgacie
To powiedzcie o tym tacie
Chatka mała niewysoka
Odkurzona, odświeżona
Jestem bardzo ucieszona
A tak mówiąc między nami
Dziewczynkami, chłopakami
Radość moja jest największa w mieście
Że tych komnat nie jest dwieście
środa, 23 kwietnia 2008
JA SIĘ PORUSZAM!! DO PRZODU!!!
Uwaga uwaga!!!
Właśnie nastąpiła ta chwila!!! Ja juz nie tylko do tyłu się suwam, ale i pełznę do przodu!!!!! Czołgam się znaczy się!!!! Ale jaja!!! Cieszę się potwornie, bo teraz wszystko już będzie w zasięgu moich rączek!!!
Hurrrrrra!!!!
I zmykam! Mam cały dom do przewędrowania!!
Buźka!
Właśnie nastąpiła ta chwila!!! Ja juz nie tylko do tyłu się suwam, ale i pełznę do przodu!!!!! Czołgam się znaczy się!!!! Ale jaja!!! Cieszę się potwornie, bo teraz wszystko już będzie w zasięgu moich rączek!!!
Hurrrrrra!!!!
I zmykam! Mam cały dom do przewędrowania!!
Buźka!
poniedziałek, 3 marca 2008
A co to? To moje?
Dziś zaczyna się nowy etap w moim życiu. Przez przypadek odkryłam moje stópki i malutkie paluszki.. Że ja ich wcześniej nie zauważyłam!! Teraz żadne zabawki nie są mi już potrzebne, bo jedyne czym się od rana zajmuję, to malutkie paluszki ;) Najchętniej włożyła bym je do buźki, bo jestem na etapie próbowania wszystkiego, ale poćwiczyć muszę jeszcze. Jakoś nie dosięgam ;)
piątek, 15 lutego 2008
Tego jeszcze nie było ;)
Wczoraj, dokładnie wczoraj okryłyśmy z mamką nową zabawę :) Ona mnie kładzie na brzuszku, a ja hyc na plecki się przewracam. Ona mnie znów na brzuch, a ja znów hyc na plecki :) I do tego zaśmiewam się jak oszalała :)
poniedziałek, 11 lutego 2008
Do słownika etykiet- BARDZO WIELKI CZYN
piątek, 18 stycznia 2008
Nowe umiejęności c.d.
Ostatnio pisałyśmy o Panu Przypadku , ale teraz już wszystko się wyjaśniło!! To, że obracam się na boczki to już od dawna wiecie. Teraz sprawa wygląda następująco. Jak się chcę odwrócić na lewy boczek, leżąc na pleckach oczywiście, to biorę potężny zamach prawą ręką i chyc... Tylko tyle siłki mam, że zamiast na boczek przewracam się na brzuchol i potem nie potrafię już wrócić na plecki, co gorsza całym swoim 6-kilowym ciężarem przygniatam tę lewą rączkę! Za chiny nie potrafię jej wyjąć! Wtedy z pomocą tatik, albo mamka muszą przyjść...
Co do umiejętności to w mojej książeczce zdrowia są takie strony: Oczekiwane osiągnięcia dziecka w kolejnych miesiącach życia i Stwierdzone osiągnięcia w kolejnych miesiącach życia. Rodzice zaczęli ostatnio nawet to uzupełniać, ale doszli już do 5 miesiąca i odhaczyli już wszystko... No i stwierdzili, że to chyba bez sensu jest, bo nic się nie zgadza...
Co do umiejętności to w mojej książeczce zdrowia są takie strony: Oczekiwane osiągnięcia dziecka w kolejnych miesiącach życia i Stwierdzone osiągnięcia w kolejnych miesiącach życia. Rodzice zaczęli ostatnio nawet to uzupełniać, ale doszli już do 5 miesiąca i odhaczyli już wszystko... No i stwierdzili, że to chyba bez sensu jest, bo nic się nie zgadza...
wtorek, 15 stycznia 2008
Szkoła pływania c.d.
Trafiliśmy na basen :) Jakby mamka od razu mówiła, że będziemy się chluptać wiedziałabym o co cho. A ona tylko basen i basen. Ale się podekscytowałam jak zobaczyłam taaaaka wielką wannę :) Machałam rączkami i nóżkami i jak sobie pogadałam!! No, ale mamka nie była moją mamką, gdyby czegoś nie pomyliła :) Więc zajechaliśmy na basen o godzinkę za wcześnie, bo tradycyjnie już poplątały jej się godziny. Było tam tak gorąco, że moja euforia po 15 min zrobiła się senna zupełnie tak jak ja. A kiedy już wszystkie dzieci były gotowe do chluptania- ja zasypiałam... I możecie sobie wyobrazić jakie było moje zaskoczenie, kiedy wyrwana ze snu, z jednym okiem ledwo otwartym wkroczyliśmy do tej zimnej wody!!!! Przez całe pół godziny dawałam upust mojemu niezadowoleniu, choć wcale nie było tak źle... Kto jednak spotkał się z moim wzrokiem, od razu schodził z drogi, bo pioruny leciały, a jak!
Poza tym mamka nagadała mi, że poznam nowe koleżanki i kolegów... A tak nic z tego...Póki co tylko ja i Wiktor jesteśmy w grupie... I on niezbyt skory do rozmowy ze mną, choć na przywitanie rękę wyciągnął...
Poza tym mamka nagadała mi, że poznam nowe koleżanki i kolegów... A tak nic z tego...Póki co tylko ja i Wiktor jesteśmy w grupie... I on niezbyt skory do rozmowy ze mną, choć na przywitanie rękę wyciągnął...
Wiecie co, tak sobie teraz myślę, co on miał ze mną gadać jak mój wzrok zabijał...
niedziela, 13 stycznia 2008
Pan Przypadek?!
Wczoraj wieczorem zasnęłam snem kamiennym i mamka zostawiła mnie w łóżku i poszła dalej oglądać film. Potem jak już przyszli spać okazało się, zupełnie niespodziewanie, że ŚPIĘ NA BRZUSZKU!!!!!!!Mamka jest na milion procent pewna, że jak mnie zostawiała to byłam na plecach... No to jak to się stało, że obróciłam się na brzuch? No na boczek to mi się zdarzało, ostatnio coraz częściej, ale na brzuch to jeszcze nigdy!! I teraz cała rodzinka zastanawia się czy wkroczył tutaj Pan Przypadek, czy ja tak już będę teraz na brzuch się przewracać...
A tak poza tym dziś kończę 3 miesiące!!! Mamka musi się spreżyć, żeby podsumowanie jakieś moich osiągnięć zrobić, ale to chyba wieczorkiem dopiero ;)
A tak poza tym dziś kończę 3 miesiące!!! Mamka musi się spreżyć, żeby podsumowanie jakieś moich osiągnięć zrobić, ale to chyba wieczorkiem dopiero ;)
poniedziałek, 10 grudnia 2007
Zaległości..nowości...
Ale mamy zaległości... 4 dni, a tyle się wydarzyło... Z nowości to odkryłam, że można rozglądać się nie tylko na boki, ale można też podnosić główkę do góry! I muszę przyznać, że znudziły mi się już te wszystkie moje kolorowe ściany w domu, i teraz obserwuję tylko sufit i lampy! Nie wiedziałam, że mamy w domu takie ciekawostki!!
W weekend też przeprosiłam się ze smoczkiem, ale.. tylko na chwilkę ;) Mamka, naiwna, się już ucieszyła, że nie będzie musiała spędzać ze mną tyle czasu przy piersi, bo najem się i smoka będę ciumkać..., a tu niespodzianka :) Pociumkałam go troszkę to prawda, bo to zawsze jakaś zmiana, ale szybciutko wróciłam do cyca. Smoka już nie chcę. Niech leży i czeka...
No i wypadałoby też mamkę pochwalić. Nareszcie dogadała się z gruchą i po raz pierwszy udało jej się coś tam zassać z mojego noska. BRAWO!!! Nauka zajęła jej tylko 5 tyg...
Wracając do mnie, chciałam się pochwalić, że poczyniłam również pewne postępy w podnoszeniu główki leżąc na brzuszku! Teraz nie dość, że podnoszę dość wysoko, całkiem długo trzymam, to do tego jednocześnie się uśmiecham!!
Była już pochwała dla mamki no i teraz muszę ją zganić i tatika też! Halo halo kiedy mnie w końcu zważycie!!! Mam już 8 tyg, a ostatnio byłam ważona 2 tyg temu. To niesprawiedliwe, bo od kiedy kupiliście sobie nową wagę ważycie się codziennie. A ja??? Też bym chciała wiedzieć ile ważę!!! Proszę wziąć sobie to do serca i zważyć mnie wreszcie!!!!!!!!
Czy jak ja będę tyle jadła też będę miała taką drugą brodę??? Hmmm bo w sumie powoli mi już rośnie...
piątek, 23 listopada 2007
Nowe umiejętności
Zapomniałam napisać , że nabyłam nowe umiejętnosci. Tak to się mówi nabyć umiejętnosci? Potrafię już usmiechem, moim jakże pięknym szczerbatym, odpowiadać na usmiech :) :) :) Potrafię też nasladować pewien dziwny dzwięk, który wydobywa się z ust mamki dosć często. Nie wiem za bardzo jak ten dźwięk nazwać, choć pewnie ma jakąs nazwę. Oczywiscie, ponieważ mam swój rozum ;) robię to tylko przy mamce i tataszce. Żadna pokazuwa/pokazówa nie wchodzi w grę. Próbowali mnie wczoraj nakręcić na kamerę, ale oczywiscie udawałam, że nie wiem o co im chodzi. I nie wydobyłam z siebie ani jednego dzwięku, a oni robili z siebie durnia ;)
PS cos nam się zepsuło i nie wiedziec czemu z "s" nie możemy zrobić polskiej literki "si" :) ale znając życie jutro wszystko wróci do normy.
dobrej nocki życzę ;)
PS cos nam się zepsuło i nie wiedziec czemu z "s" nie możemy zrobić polskiej literki "si" :) ale znając życie jutro wszystko wróci do normy.
dobrej nocki życzę ;)
poniedziałek, 19 listopada 2007
Leniwa sobota... pełna wrażeń niedziela...
Ach jak nas tu dawno nie było. Ostatni post ze środy. A od środy tyle się wydarzyło ;).
Dalej ćwiczymy leżenie na brzuszku i podnoszenie główki. Z dnia na dzień idzie nam coraz lepiej :)
Dostaliśmy ostatnio paczkę od ciotki Angieliny i wujasa Lukasa, a w niej przepiękne ciuszki dla mnie. No i mamka tak się w nich zakochała, że od czwartku tylko w ten komplet mnie przywdziewa... normalnie jakbym nie miała nic innego :). Ale dobrze, bo to rozmiar 56 jest, więc niedługo już mnie w to ubierać nie będzie.
W sumie tak sobie myślę, że od środy niewiele się u nas zmieniło. Z nowości to opanowałam do perfekcji przechodzenie z jednego barku na drugi. No i teraz jak mi się odbije już to spaceruję sobie tak z lewej na prawą i z powrotem.
Poza tym tataszka wprowadził nową zabawę ze smokiem, ponieważ ja go nie za bardzo lubię. I nie smokam go w ogóle. No i tak jak wymienia mamkę, to bierze smoka i drażni się ze mną. Tylko potem, jak mamka już wróci i przystawia mnie do piersi, to zapominam, że to nie smok i bawię się równie dobrze ;) zamiast zajadać :)
Rodzice odkryli też moją małą tajemnicę... Otóż mamka jak układa mnie do snu to zasypia z reguły szybciej niż ja, więc sama nic nie zauważyła. Ale ostatnio zrobili podmiankę, nawet sama nie zauważyłam, że zamiast mamki tataszka leży koło mnie... No i właśnie wyczaił, że co kilka
chwilek, na śpiocha, sprawdzam(poprzez wyciąganie rączek), czy ktoś leży obok mnie. Jak natknę się na ciepłe ciałko to zasypiam dalej, ale jak się nie, to budzę się i wzywam towarzystwo ;)
W sobotę byliśmy u doktora :) To była moja pierwsza wizyta od kiedy wyszliśmy ze szpitala. Musieliśmy zrobić usg bioderek. No i lekarz kazał mnie dalej pieluszkować tylko zmienić pieluszki tetrowe na flanelowe. Teraz mam nóżki szerzej, ale nawet mi to nie przeszkadza, bo nie wiem jak to jest być bez tych dodatkowych pieluszek. Wiec nie sprzeciwiam się.
W niedzielę za to rodzice zafundowali mi prawdziwy maraton. Najpierw poszliśmy do dziadka Leona zważyć mnie. Zawsze robimy to w niedzielę :) I ważę teraz 4630 g, czyli całkiem całkiem mi to mleczko mamki służy :) Jak dziadek wziął mnie na rączki, to sprzedałam mu wieeelki uśmiech, najpiękniejszy z możliwych :)

Potem prosto od dziadka wybraliśmy się w Moją Pierwszą Podróż. I pojechaliśmy do Koszalina. Na pewno dużo się po drodze działo, ale ja niestety jak tylko wsiadam do samochodu od razu zasypiam, więc za dużo nie widziałam. U babci zjedliśmy przepyszny obiadek i ponieważ pogoda była świetna, szybciutko wybraliśmy się do Mielna nad morze :)
Tu z mamką przywdziana oczywiście w dresik przecudnej urody od ciotki Angeliny.

Nad morzem pogoda była cudna, jak na tę porę roku oczywiście. Całkiem przyjemnie, zero wiatru, i co dziwne naprawdę niewiele ludzi. Przy okazji więc napstrykaliśmy sobie tonę zdjęć :) Jak zawsze zresztą :)
Dalej ćwiczymy leżenie na brzuszku i podnoszenie główki. Z dnia na dzień idzie nam coraz lepiej :)
Dostaliśmy ostatnio paczkę od ciotki Angieliny i wujasa Lukasa, a w niej przepiękne ciuszki dla mnie. No i mamka tak się w nich zakochała, że od czwartku tylko w ten komplet mnie przywdziewa... normalnie jakbym nie miała nic innego :). Ale dobrze, bo to rozmiar 56 jest, więc niedługo już mnie w to ubierać nie będzie.
W sumie tak sobie myślę, że od środy niewiele się u nas zmieniło. Z nowości to opanowałam do perfekcji przechodzenie z jednego barku na drugi. No i teraz jak mi się odbije już to spaceruję sobie tak z lewej na prawą i z powrotem.
Poza tym tataszka wprowadził nową zabawę ze smokiem, ponieważ ja go nie za bardzo lubię. I nie smokam go w ogóle. No i tak jak wymienia mamkę, to bierze smoka i drażni się ze mną. Tylko potem, jak mamka już wróci i przystawia mnie do piersi, to zapominam, że to nie smok i bawię się równie dobrze ;) zamiast zajadać :)
Rodzice odkryli też moją małą tajemnicę... Otóż mamka jak układa mnie do snu to zasypia z reguły szybciej niż ja, więc sama nic nie zauważyła. Ale ostatnio zrobili podmiankę, nawet sama nie zauważyłam, że zamiast mamki tataszka leży koło mnie... No i właśnie wyczaił, że co kilka
chwilek, na śpiocha, sprawdzam(poprzez wyciąganie rączek), czy ktoś leży obok mnie. Jak natknę się na ciepłe ciałko to zasypiam dalej, ale jak się nie, to budzę się i wzywam towarzystwo ;)
W sobotę byliśmy u doktora :) To była moja pierwsza wizyta od kiedy wyszliśmy ze szpitala. Musieliśmy zrobić usg bioderek. No i lekarz kazał mnie dalej pieluszkować tylko zmienić pieluszki tetrowe na flanelowe. Teraz mam nóżki szerzej, ale nawet mi to nie przeszkadza, bo nie wiem jak to jest być bez tych dodatkowych pieluszek. Wiec nie sprzeciwiam się.
W niedzielę za to rodzice zafundowali mi prawdziwy maraton. Najpierw poszliśmy do dziadka Leona zważyć mnie. Zawsze robimy to w niedzielę :) I ważę teraz 4630 g, czyli całkiem całkiem mi to mleczko mamki służy :) Jak dziadek wziął mnie na rączki, to sprzedałam mu wieeelki uśmiech, najpiękniejszy z możliwych :)

Potem prosto od dziadka wybraliśmy się w Moją Pierwszą Podróż. I pojechaliśmy do Koszalina. Na pewno dużo się po drodze działo, ale ja niestety jak tylko wsiadam do samochodu od razu zasypiam, więc za dużo nie widziałam. U babci zjedliśmy przepyszny obiadek i ponieważ pogoda była świetna, szybciutko wybraliśmy się do Mielna nad morze :)
Tu z mamką przywdziana oczywiście w dresik przecudnej urody od ciotki Angeliny.

Nad morzem pogoda była cudna, jak na tę porę roku oczywiście. Całkiem przyjemnie, zero wiatru, i co dziwne naprawdę niewiele ludzi. Przy okazji więc napstrykaliśmy sobie tonę zdjęć :) Jak zawsze zresztą :)
środa, 14 listopada 2007
Zła zima ;)
Hu! Hu! Ha! Nasza zima zła!
Szczypie w nosy, szczypie w uszy
Mroźnym śniegiem w oczy prószy,
Wichrem w polu gna!
Nasza zima zła!
Hu! Hu! Ha! Nasza zima zła!
Płachta na niej długa, biała,
W ręku gałąź oszroniała,
A na plecach drwa...
Nasza zima zła!
Hu! Hu! Ha! Nasza zima zła!
A my jej się nie boimy,
Dalej śnieżkiem w plecy zimy,
Niech pamiątkę ma!
Nasza zima zła!
Wyglądam sobie przez okienko.. patrzę i nie wierzę... co się tam dzieje... jakieś nowe zjawisko atmosferyczne.... takiego czegoś to w życiu nie widziałam ;) I już żałuję, że taka mała jestem, bo z chęcią poleciałabym na sanki !!!

A ponieważ na sanki za bardzo nie mogę... Pomijam juz nawet fakt, że takowych nie posiadam to ćwiczyliśmy sobie podnoszenie główki. Mamka wyczytała, że niby 10 min dziennie ćwiczyć powinniśmy ;) U nas to trwa zdecydowanie krócej, bo ja za bardzo nie wiem o co chodzi i szybciutko się nudzę, przerzucając jednocześnie na plecki. Więc mamka mnie też za długo nie męczy. Jak już będę gotowa to podniosę sobie główkę do samego nieba!!


Szczypie w nosy, szczypie w uszy
Mroźnym śniegiem w oczy prószy,
Wichrem w polu gna!
Nasza zima zła!
Hu! Hu! Ha! Nasza zima zła!
Płachta na niej długa, biała,
W ręku gałąź oszroniała,
A na plecach drwa...
Nasza zima zła!
Hu! Hu! Ha! Nasza zima zła!
A my jej się nie boimy,
Dalej śnieżkiem w plecy zimy,
Niech pamiątkę ma!
Nasza zima zła!
Wyglądam sobie przez okienko.. patrzę i nie wierzę... co się tam dzieje... jakieś nowe zjawisko atmosferyczne.... takiego czegoś to w życiu nie widziałam ;) I już żałuję, że taka mała jestem, bo z chęcią poleciałabym na sanki !!!

A ponieważ na sanki za bardzo nie mogę... Pomijam juz nawet fakt, że takowych nie posiadam to ćwiczyliśmy sobie podnoszenie główki. Mamka wyczytała, że niby 10 min dziennie ćwiczyć powinniśmy ;) U nas to trwa zdecydowanie krócej, bo ja za bardzo nie wiem o co chodzi i szybciutko się nudzę, przerzucając jednocześnie na plecki. Więc mamka mnie też za długo nie męczy. Jak już będę gotowa to podniosę sobie główkę do samego nieba!!


Subskrybuj:
Posty (Atom)




















