czwartek, 8 listopada 2007

Która pozycja najwygodniejsza?

Jeszcze w sumie jestem troszkę mała, i nie za dużo mogłabym wrzucić do garnka "ulubione". Ostatnio szukaliśmy dla mnie najwygodniejszej pozycji. Tzn rodzice szukali, bo nijak mogli sobie poradzić ze mną. No fakt troszkę marudziłam.. I zajęło nam strasznie dużo czasu znalezienie tej odpowiedniej.

Normalnie najlepsza jest zawsze ta przy mlecznym raju, ale tylko pod warunkiem, że jestem bądź przed chwilą byłam głodna. Ale kiedy jestem najedzona to pozycja leżąca jest absolutnie niewskazana.



Druga ulubiona to ta do odbicia, czyli kiedy wiszę przewieszona przez bark :) Oczywiście wtedy trzeba ze mną spacerować, bo muszę obserwować świat, a nie siedzieć i wpatrywać się w ścianę.


Trzecia to huśtawkowa. Tataszka znalazł pewnego dnia sposób na moje smutki. Nic nie pomagało, nie była to też kolka, ale zwykłe marudzenie. I wtedy wziął mnie "na spacer" po domu (w foteliku samochodowym rzecz jasna) i od razu jak ręką odjął. Ale potem to mi się też znudziło, więc tataszka zaczął mnie bujać :) No i znalazł lek na całe zło! Nawet kiedy umieram z głodu to pomaga i przestaję płakać, oczywiście na czas bujania :) jak tylko przestaje płaczę znowu. Rodzice zastanawiają się nad nabyciem drogą kupna huśtawki Fisher Price. Niestety mamka obawia się, że się tak wkręci, że będzie mnie tam wkładać rano, a wyciągać wieczorem dzieki czemu będzie miała czas na forumowanie i scrapowanie :) I tym sposobem skutecznie opóźnia zakup. Ale ja wiem, że na dniach tak czy siak zrobią to! Tylko muszą się streszczać, bo huśtawka do 9 kg tylko jest, a ja mam już 4 i tyle jedzonka pobieram, że ani się nie obejrzą, a już będę miała 9 kg :)


Następna to na misia, czyli leżąc na brzuszku na brzuszku tataszki bądź też mamki.



Kolejna to na brzuszku wersja dynamiczna, czyli wędrująca, bo jak już wcześniej wspominałam uwielbiam spacerować na obcych nóżkach i obserwować co się w moim domku dzieje.





No i kiedy żadna pozycja nie pomaga szukamy tych awangardowych. Jedną z najbardziej wyszukanych była ta na mamkę... Oczywiście chodzi o to, żeby to mi było wygodnie, a nie tym, którzy są tak łaskawi, żeby mnie nosić więc nie dbam za bardzo o ich wygody. Nie dbam tez o to, że im ciężko, że bolą i drętwieja ręce.. W końcu to ja jestem tu najważniejsza...



A jutro przyjeżdza do nas ciocia Kasia z Dublina :) Mamka już nie może się doczekać :) I pewnie będę zaniedbana jutro, bo one będą Dowiadywać Się, Co Inni Myślą o Tym ;)


* Dowiadywać Się, Co Inni Myślą o Tym, zwrot ku wiedzy:
1. Plotkować
2. Przedyskutować z Innymi palące kwestie danego dnia (np, kto co robi dlaczego i jak)


Zanosiło się od rana na jeden z tych dni, w których Królik bywał bardzo zajęty. Gdy tylko się zbudził, poczuł się bardzo ważny, tak jak gdyby wzystko zależne było od niego. Był to właśnie dzień, w którym należało Coś Zorganizować lub Napisać obwieszczenie z Podpisem "Królik", lub Dowiedzieć Się, Co Inni Myślą o Tym.
[A. R. Melrose Słownik Kubusia Puchatka]

Jeszcze raz majciochowy :)

Jeszcze raz wracamy do majciochowego. Właściwie trudno powiedzieć wracamy, bo my się od niego prawie w ogóle się nie odrywamy!!! I żeby nie było, że tylko mamka się nim zachwyca :) ja też ja też !!!



Życzę Bardzo Szczęśliwego Czwartku



Tak sobie siedzę dziś i dumam... W sumie moim ulubionym zajęciem, oprócz cycania oczywiście, jest zwracanie na siebie uwagi. Niestety nie potrafię póki co jeszcze robić tego w inny sposób niż poprzez płacz. Kiedy mleczny raj, noszenie, zmiana pampucha, bujanie - nie pomagają rodzice wpadają na coraz to nowe i inteligentniejsze pomysły. Dostałam już smoczek, zaraz na początku, kiedy dopadła mnie kolka i nawet wtedy, pierwszego dnia, nabrałam się, że to piersiątko i ciumkałam go sobie cały dzień. Ale potem, szybciutko kapnęłam się, że wkradło nam się tu jakieś oszustwo i od tamtej pory smoka nie tykam. Więc leży i czeka na mnie. I niech leży... I niech czeka...

Wczoraj znów wkradło nam się kolejne oszustwo i to zupełnie przez przypadek. Tataszka próbował mnie troszkę zabawiać, ale mi nie w głowie zabawy! Moja nieodparta ochota na jedzonko nie dawała mi spokoju i po prostu chciało mi się cycać. Zupełnie niespodziewanie trafiłam na cyca...Jednak ten szybko okazał się być nosem tataszki ;(




Dla niewtajemniczonych wyjaśniam jeszcze znaczenie słowa CYCAĆ [czasownik]:
1. zaspakajać głód, czyli mniej lub bardziej łapczywie wciągać mleczko
2. zaspakajać swoją potrzebę bycia blisko mamki poprzez przyłączenie mojego otworu gębowego do mlecznego raju nie jedząc jednak, a tylko ciumkając
3. bawić się znajdującą się w buzi mojej piersią- wkładać ją, wyciągać, drapać, łapać za sutek rączką i ciumkać rączkę (nie pierś)
4. masować pierś - to dla mamki- poprzez zaciskanie zębów z całej siły (których na szczęście mamki jeszcze nie posiadam) tak, że krew z okolicy ust odpływa, przy jednoczesnym odpychaniu się od jej brzuszka nóżkami... Mamka wtedy podobno wielkie oczy robi i sama się dziwi jak można ją rozciągąć, ale kto by w momencie tak świetnej zabawy jej w oczy patrzył..
5. usypiać- żadne tam kołysanki i inne takie, zasnąć potrafię tylko cycając...

* Życzyć Bardzo Szczęśliwego Czwartku, czasownik z odpowiednim dopełnieniem (jak na porządny pretekst przystało): (dawać) Pretekst, pod jakim szuka się Towarzystwa przyjacół (a wraz z nim Zabawy i Małego Conieco), ponieważ wydawało się, że to Miły Dzionek, a skoro tak to nie miało sensu czekać na Stosowną Okazję.

" Prosiaczek był zdania, że po to aby chodzić do rozmaitych osób, trzeba znależć jakiś Powód (...) i gdyby Puchatek potrafił coś wymyślić...
Puchatek potrafił.
- Będziemy chodzić z tego powodu, że dziś jest Czwartek- powiedział- Będziemy chodzić i Życzyć każdemu Bardzo Szczęśliwego Czwartku. Choćmy Prosiaczku."

[A. R. Melrose Słownik Kubusia Puchatka ]

środa, 7 listopada 2007

Pierwsza lala

Dostałam ostatnio lalę od dziadka Adama. To moja pierwsza. Lala wydaje kilka dziwnych nieokreślonych dzwięków, które za każdym razem jak się włączają powodują u mamki palpitację serca. Tylko mam z nią mały problem, bo jest tak duża jak ja... no i jak ja mam się nią bawić??



wtorek, 6 listopada 2007

Stópki

Wczoraj wieczorem mieliśmy w domu niezły ubaw. Po tym jak babcia Gienia dała rodzicom reprymendę, że ja już taka duża, a oni jeszcze nie odbili nigdzie moich stópek- rodzice postanowi to nareszcie zrobić. I polecieli hurtowo odbijając w różnych albumach i na różnych kartkach. Ubaw przy tym mieli nieziemski- tataszka pędzelkiem malował moje stópki, mama próbowała je odbijać.. Śmiechu przy tym mieli co_nie_miara, ale ziemia drżała, bo mi wcale nie było do śmiechu... No i fotek z tej zabawy nie mamy żadnych, bo zabrakło fotografa :) Może gdyby ta zabawa spodobała mi się i nie próbowałabym się wyrywać poczynilibyśmy jakieś foty.


A to moje stópencje- jeszcze nie urosły - od mojego pierwszego dnia życia - nadal mają 8,5 cm :)





I od razu odbiliśmy stópkę do leonowo-matyldowego albumiku. A Barbarella trafiła z wielkościa tego taga w 10! Zmieściłam sie na styk :)

Mój przecudny album majciochowy :)

Cóż za niespodzianka spotkała mnie i mamkę wczoraj, kiedy listonosz przyniósł przesyłeczkę od koleżanek mamki z forum Scrappassion, a w środku przecudnej urody album majciochowy dla mnie :) Tak w ogóle to śmieszna historia z nim wyszła :) Otóż dziewczyny zaczęły go robić, kiedy jeszcze mamka myślała, że w brzuszku Leon pływa... Ale potem jak trafiła do szpitala okazało się, że to jednak ja będę :) to dziewczyny chciały zmienić na dziewczynkę, ale jednak postanowiły zostawić chłopca na pamiątkę :) Tak więc album powinien się nazywać Leonowo- Matyldowy album majciochowy :) A tu proszę fotki tego cudeńka:



























A tu żeby nie było tył albumu i jednocześnie dziewczęca okładka :)



Przecudnej urody pudełeczko do niego :)

I całość jeszcze raz :) Przy okazji podziękowanania dla: Agnieszki, Edith, A-gus, Tores, Barbarelli, Coffie-bean, Jaszmurki, Filasi, Truskawki, Uhk, Bea, Nulki oraz Yovi :)


sobota, 3 listopada 2007

super laska..

Najważniejsza wiadomość z dnia wczorajszego... wcale nie jakiś tam pierwszy spacer... ale to, że mamka zmieściła się w jeansy sprzed ciąży!! Nie dość, że zapięła się na ostatni guzik to jeszcze bez problemu może w nich siadać (co zresztą widać na zdjęciach) :) pomimo, że są po praniu :) a zapomniałam o tym wczoraj napisać... taka super ważna informacja... :)

I jeszcze jedna ale już z dzisiaj :) Mam już 3 tygodnie!!! Hurrrra !!!!

piątek, 2 listopada 2007

2.11 pierwszy spacer :)

Dziś była piękna pogoda, słonko świeciło więc wybraliśmy sie na spacer. Łaziliśmy i marzliśmy chyba ponad godzinkę. Tzn kto marzł ten marzł :) ja tam sobie smacznie spałam.. Rodzice za to zamiast delektować się słoneczkiem i faktem, że ja śpię- zrobili sobie sesję i cała godzinkę pstrykali fotki... I to nawet nie mi, ale mojemu pierwszemu czterokołowemu super_pojazdowi :)








Nareszcie bardzo grzeczna ja :) przywdziana oczywiście w owieczkę :)



I dumny tata ;)

czwartek, 1 listopada 2007

Sukieneczka i pierwszy lans :)

Dziś jest Święto Zmarłych. Pierwsze święto w moim życiu!! Do tego babcia z dziadkiem przyjeżdzali w odwiedziny, więc mamka przywdziała mnie w sukienusię, którą dostałam w prezencie od babci Gieni :) Mamka poleciała nawet wczoraj do sklepu, żeby kupić mi rajstopki różowsze, które super by mi pasowały, ale okazało się że rozmiar niby 56 a są takie wielkie, że cała mogłabym się w nie schować... Dlatego miałam skarpetusie :) a sukienka na maxa scrapkowa :) nawet tataszka to zauważył :) Teraz będę lansować się częściej :)


















No i UŚMIECH :) robię to coraz częściej :)