środa, 7 kwietnia 2010

Świątecznie po raz ostatni

Jeszcze kilka poświątecznych fotek.

Z małą Celinką. Oczywiście wiadomo ze przez dzień cały nie chciałam odejść od niej na krok ;)





Tataszka próbujący złożyć moją nową superfurę.



I na koniec Janko Muzykant.



Buziaki

wtorek, 6 kwietnia 2010

Śmingus -dyngus

Mama daj to... jajo... psikacza!!!

Najpierw w domu...









A potem jeszcze na podwórku ;)













niedziela, 4 kwietnia 2010

Partyjka w bilard.

Ma ktoś ochotę zagrać ze mną partyjkę w bilard?

Szukanie zająca

Zająca co prawda nie udało nam się spotkać, ale znaleźliśmy za to prezenty w krzaczorach!













A tu macie małą rowerzystkę. Właściwie to bardziej mi się ten kask niż rower podoba, bo nawet chętnie go po domu noszę! Ale niech tylko pogoda zrobi się sprzyjająca rowerowym wyprawom i będzie gicior.

sobota, 3 kwietnia 2010

Soboty wielkanocnej ciąg dalszy ;)

Przed obowiązkową wizytą w kościele ze święconką. Mnie się za bardzo w kościele nie podobało i nawet do końca nie wytrawałam. Szybciutko z mamą wyszłyśmy, bo znów na dworze świeciło piękne słoneczko.



Po święconym obowiązkowe lody ;)









I w powrocie obmawianie planu ataku śmingusowego na Kubę ;)



Malujemy jajka ;)

W tym roku u nas święta bardzo wielkanocne w tym roku :) I rodzinne :) Bo jakby mogło być inaczej skoro kilka dni spędzam u Kuby i Zuzi!

Dziś sobota, a od rana mnóstwo obowiązków. Na pierwszy ogień idzie malowanie jajek :)

















I zapewniam Was, że to nie koniec atrakcji na dziś ;)

piątek, 2 kwietnia 2010

Urodziny Hani

Mamy ponad miesięczne opóźnienie, ale w końcu jest. Kilka fotek z roczku Hani. Najpierw impreza odbyła się w miesiąc po terminie, bo Hania na dzień przed urodzinami trafiła do szpitala. Potem nam siadły jednoczenie pendrive i czytnik do kart. Zdązylismy jeszcze zgrać zdjęcia do kompa i koniec. Internet jest w lapie i nie było ich jak zgrać z kompa na lapa.

Wiem wiem nic prostrzego. Wystarczyło, zamiast czekać miesiąc, nagrać je na płytę. Do tego trzeba było jednak pomyśleć...

Ja z tatą:



Lenka z mamą:



Hania z rodzicami:













I jeszcze krótko prezenty od nas dla Hani ;)

Pierwszy to płytownik na bajki i słuchanki Hanki ;)





I album opowiadający krótka historię powstawania Hankowych zaproszeń. Któ śledzi bloga ten zapewne zdjęcia z tamtej imprezki widział ;)

Tu w skrócie, bo albumm a chyba z 12 stron.











buziaki!!!!

czwartek, 1 kwietnia 2010

Racja.

Wychodzimy na zakupy przedświąteczne. Matka nie za bardzo chce się zgodzić, żeby Matylda zabrała wózek i lalkę, bo wie, że w połowie drogi wózek się znudzi i będzie musiała go nieść.

Matylda pod nosem:

- Jak Mati będzie miała rację to weźmie wózek!

;)

środa, 31 marca 2010

Śliczne oczka ;p

Rano przed wyjściem do szpitala na pobranie krwi matka tłumaczy Matyldzie co i jak.

Mati w końcu pyta:

- A co mi pani powie? Że mam śliczne oczka?

....

Godzina później. Wchodzimy do laboratorium, a babka do Matyldy:

- Oh jakie piękne dziecko! Jakie śliczne oczka!

To się nazywa doświadczenie ;)

Buźka

wtorek, 30 marca 2010

Szpital

Matka poszła kiedyś do szpitala krew pobrać. Wieczorem jak codziennie przed snem Matylda pyta:

- Mama co robiłaś wczoraj?

No i matka opowiada, że była w szpitalu, w laboratorium i pani pielęgniarka POBIERAŁA mamie krew. I do tego opowiada ze szczegółami, a na koniec dostała wacik, żeby krew koszulki nie pobrudziła.

Dziecko sobie wzięło do głowy całe to wydarzenie i następnego dnia przy opowiadniu co robiłaś wczoraj Matylda mówi:

- Mama, a co pani co wczoraj w szpitalu OBIERAŁA? Jabłka? Ziemniaki?

I od tamtego wieczoru codziennie przed snem przypomina się jej to OBIERANIE ;)

:)

PS. Matka obiecała, ze następnym razem zabierze dziecko ze sobą. Wyprawa do laboratorium zaplanowana została na czwartek.

poniedziałek, 29 marca 2010

Jak sufler w teatrze..

Matylda rozmawia w sobotę z babcią przez telefon, matka próbuje podpowiadać:

- Mati powiedz babci gdzie idziemy dzisiaj?!

Matylda myśli i myśli... Matka postanowiła podpowiedzieć i mówi szeptem:

- Do Biblioteki!

Matylda z radością powtarza:

- DO APTEKI!

- Ah do apteki! A po co idziesz do apteki? - pyta zaciekawiona babcia.

Matylda myśli i myśli... Matka szeptem podpowiada:

- Po książeczki!

A Matylda jak nie wykrzyknie babci:

- PO PLOTECZKI!


Także poszłyśmy w sobotę do biblioteki, zapisałyśmy się, tzn. przedszkolak Matylda się zapisała i nawet wypożyczyłyśmy dwie książki ;) Świnkę Pepę i Sam Sama ;) Dziś juz ma iść z nianiusią oddać je i wypożyczyć nowe.

Niania.

Wczoraj:

Matylda budzi mnie rano i szepcze do ucha:

- Mama pobudka! Wstawaj! WYDAJE MI SIĘ, ze nianiusia juz się ubiera i idzie do mnie!

Dzisiaj:

- Mama pobudka! Wstawaj! Nianiusia POWINNA JUŻ się ubierać i iść do mnie!

;)

czwartek, 25 marca 2010

Jak matka i córka ;)

Codzienny rytułał. Leżymy na łóżku i oglądamy filmy w komórce. Zawsze jednak oglądamy filmy z mojej komórki więc znam je już na pamięć. Wczoraj Matylda przyniosła komórkę taty. Podczas oglądania jednego z filmów matka wybuchła śmiechem. Tak okropnym, że nie mogła się powstrzymać. Po chwili Matylda mówi:

-Przestań MATKA!

;)

poniedziałek, 22 marca 2010

Ze słownika Matyldy -WCZORAJ

WCZORAJ

to zgrabne określenie tego co było i minęło. Matyldowe WCZORAJ wbrew pozorom wcale nie oznacza WCZORAJ w rozumieniu osoby dorosłej. Wczoraj to po prostu wszystko co zdarzyło się w przeszłości i to nie ma znaczenia czy było to wczoraj, przedwczoraj, miesiąc temu czy... 5 minut temu.

Wczoraj to po prostu wczoraj.

;*

czwartek, 4 marca 2010

Samodzielność.

Matylda jest u dziadków. Wychodząc z pokoju zostawia dziadka samego i idzie do babci do kuchni.

Na odchodne mówi do dziadka:

- Dziadek będzie teraz siedział SAMODZIELNIE!!!

środa, 3 marca 2010

Jeszcze gorzej!

Siedzi sobie matka w salonie razem z koleżanką i plotkują. Na podłodze bawi się Matylda razem ze swoją młodsza przyjaciółką. Dzieciaki w 100% zajęte sobą. Tak by się przynajmniej wydawało...

Kolezanka matki: .... tamta ma chłopaka kryminalstę i samych znajomych kryminalstów ma....
Matka: ... a twój mąz to policjant i to lepiej?!

Ni z gruszki ni z pietruszki odzywa się głos z podłogi:

Matylda: To jeszcze gorzej!!!!!

;p

poniedziałek, 1 marca 2010

Ze słownika Matyldy- KILONAŚCIE

KILONAŚCIE


liczebnik, jednostka miary. Używana przez Matyldę zawsze kiedy należałoby uzyć liczebnika.

Czy mniej, czy więcej zawsze KILONAŚCIE.

Dłoń Matyldy ma długość kilonaście, a dla odmiany dłoń mamy ma też kilonaście..

Mati zjadła na śniadanie KILONAŚCIE kanapek..

;)